Niesama, 24 IV 2006

Czuję wiatr od morza
Palące powietrze burzowe faluje
Po niewyobrażalnych wzgórzach odległości
A tam dzikie konie mkną dumnie

Chciałabym być pyłkiem
Co wczepił się w ich grzywy
Otwarta przestań dotyka mnie
Jak moja dłoń końską grzywę
I zaprowadzi na pustynię życia
Co do swobody wiedzie
Skrępowanej strachem teraz

Pięści oparły się o zimną powierzchnię
Krzyk w mojej głowie jak echo
Odbił się od płynących łez po szybie
Zamkniętej w pudle niepewności

Łańcuchy bezczynności pękły
Słyszę szum grzyw
Płuca napełniły się wilgotną wolnością
Czuję zapach świeżych źdźbeł traw
A teraz mogę na grzbiecie mustanga
Uwolnić się od tęsknoty


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: