Poranek, 30 III 2006

Mój kochanek obudził mnie
Dziś rano
Pocałunkiem promieni słonecznych
Kiedy moje usta trwały w słodkim śnie
Ręce kroczyły ku niebu

Powietrze czyste niczym potok górski
Musnęło mnie ożywczo
I wiedziałam, że już trwam
Nici pajęcze jak łańcuchy zwodzonego mostu
Podtrzymywały zaspane rzęsy

Uśmiechnęłam się zaplątana w rzeczywistości
I poczułam rozkosz
Rozkosz nowego poranka
Jestem szczęśliwa
Czując soczysty smak różowego arbuza

Cóż przyniesie mi nowy dzień?
To wie mój kochany, co za rękę trzyma
Może muzykę skrzydeł kolibra?
Może plażę rozgwiazd promienistych?
A może… marzenia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: