Przymorze I, 15 VIII 2010

Żywe wspomnienia wciśnięte
Pomiędzy krzywe i nierówne
Płyty chodnikowe
Mrugają, zawadiacko chichocząc
To właśnie tam czują się swojsko

Przestrzeń kilometrowego kolosa
Ożywiała niegdyś stalowe żurawie
Z dumą i pokorą
Dzisiaj dławi się w krzyku eksperymentów
Tych młodych oraz dogorywania starych

Zagnieżdżona w czteropiętrowym blokowisku
Czuję powiew bryzy
Do której prowadziły wstęgi białych altanek
Tam, niegdyś rosły sady
Z których wykradało się niewinne pocałunki

Niedocenione przez tych, co nie znają
Niezapomniane przez tych, co nie mogą powrócić
Na pokładach okrętów życia
Błagają o chwilę zamkniętą w kapsule czasu
Przywracającą ich do dziecięcych lat

Zatracając się w boskiej rozkoszy wolności
Wjadę windą na dziesiąte piętro
Zacisnę dłonie na balustradzie galerii
I krzyknę najgłośniej jak potrafię:
Przymorze jest piękne!

A hala sunąca pomiędzy ostrzami łyżew
Niczym skrzydła Archanioła
Rozpościera się i wskazuje drogę
Tym, co zbłądzili
Lub tym, co mają wątpliwości


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: