Sen, 20 II 2006

Wieczorem pod klonowym liściem
Zanurzona w świetle księżyca
Tonęłam w morzu niedorzeczności

Tak cicho i spokojnie
W milczeniu otwieram oczy
A źrenice dziko odbijają
Świat leżąc nieruchomo

Pod młodymi gałązkami
Znaczeń ukrytych w szumie
I oddechu tęsknoty

Spokój zagnieżdżony w trawie
Uczepił się źdźbeł
Niczym dziecko matki
Pomrukuje i nuci

Talia przepasana wyobraźnią
Sprawia, że nie czuję ciała
I już wtedy nie ma mnie

Utulona bezkresnym milczeniem
Może zostałam ugodzona
Strzałą snu cichego
Co koło mnie się skradał


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: