Siła woli, 5 IX 2003

Nadeszły czasy ciężkie, czarne, koszmarne
Moje myśli płaczą idąc w stepy marne
Szata szkarłatna ginie wśród mgły,
Odchodzę w mroczne lasy, gdzie sny

Przygaszona zieleń pomrukuje w oddali
Ścieżka ciężkim stukotem głosów wali
Słuch otępiały głuchą ciszą warczy
Nie dzierżę szczęścia, ni płaszcza, ni tarczy

Góry mej prawicy strzegą zębatą paszczą
Lodowate ciarki moje plecy głaszczą
Stukanie, jakby kilofem w kryształową grań
A woń strachu ściska me zmysły – drań!

Czasem napotykam zacne postacie – kamienie
Stoją jak więźniowie zniewoleni – cienie
Kolczaste korzenie pełnią przy stopach straż
Nie patrzą na mnie, na serce, na twarz

I napotykam w tej pustynnej wrogości
Rozrywając krzykiem stal nicości
Światło kaganka przygasza mroki
Zabiera odwagę, ciało, ludzkie uroki

Jeszcze tylko dusza staje nade mną, broni
Choć z oczu łzy szafirowe roni
Zgrzyt srebrnej woli głuszę przeszywa
Życia zamiast przybywać – ubywa

Gdzie się podziała twoja trwoga?
Dokąd prowadzi twoja droga?
Chwila odziana wiatru gwizdem obłędnym
I duszę musisz dręczyć swym szeptem sennym

Z czasem stawiają żagle twe okręty,
Odpływają w nicości bezdennej odmęty
Wybija siódma, dość późna godzina
Kto to był? Ni człowiek, ni dziewczyna

Umieraj – powiadają – giń nasza chwało!
Nasze bogactwo, choćby szata – mało?
Nie pójdziecie z nami na kraniec świata
Bo tylko dusza, aby to kupić jest bogata

Chylą ku duchowi wiernemu czoła
Co stał wiernie, zastąpił anioła
Padły łańcuchy żelazne, padły mury
A ciemność rozwiała skały, lasy i chmury


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: