Wydarta z całunu

Mokre, zimne schody
I chlupoczący deszcz
Cóż tam na nich leży?
Czyżby całun zabrany przez wiatr?
Marzenia gdzieś przemknęły
Szurając krawędziami mankietów
Gdzież ich uśmiech zniknął?
Czyżby zakryty wachlarzem bólu?
Tkanina pod kolumnami
Starego kościoła
Leżała martwa spoglądając
W niebo zalane hebanem rozpaczy
Gdzież welon radości?
Czyżby siłą rzeczy umarł?
To pewnie złożone na płycie
Kwiaty wiśni
Zapomniały
Że nie to jest najważniejsze


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: